Polski akcent w erze klasycznych strzelanek
Lata 90. to w Polsce okres intensywnej nauki tworzenia gier komputerowych na miarę światowych standardów. Na tym tle pojawił się Mortyr autorstwa Mirage Media – produkcja, która może nie wstrząsnęła fundamentami branży, ale znalazła swoje miejsce w sercach graczy spragnionych klimatu znanego z Wolfensteina.
Mortyr to prawdziwa polska „guilty pleasure” i „mamy Wolfensteina w domu” – tak o grze mówią dziś fani, wspominając jej unikalny urok.
Miejsce Mortyra na gamingowej mapie lat 90.
W czasach, gdy dominowały strzelanki pierwszoosobowe osadzone w realiach science-fiction lub II wojny światowej, Mortyr próbował połączyć oba te światy. Gracz wcielał się w Szymona Mortyra, podróżnika w czasie, którego misją jest powstrzymanie nazistów przed zdobyciem globalnej dominacji poprzez manipulację historią. Fabuła, choć nie rewolucyjna, oferowała intrygującą mieszankę historycznych i futurystycznych elementów.
Dlaczego gra jednocześnie wkurzała i wciągała?
Recenzje i wspomnienia graczy są w przypadku Mortyra wyjątkowo spolaryzowane. Z jednej strony wymienia się liczne wady:
- Problemy techniczne: Niedopracowana optymalizacja i bugi potrafiły skutecznie zniechęcić.
- Design poziomów: Miejscami chaotyczny i mało intuicyjny.
- Sterowanie: Nie zawsze odpowiadało oczekiwaniom graczy przyzwyczajonych do płynności zachodnich produkcji.
Z drugiej jednak strony, gra miała niezaprzeczalny klimat i ambicje, które przyciągały. Polska scena gamingowa dopiero raczkowała, a Mortyr był jednym z tych tytułów, który pokazywał, że nad Wisłą też można tworzyć rozbudowane, FPS-owe światy. Dla wielu graczy był to pierwszy kontakt z „dużą”, polską grą, co budowało specyficzną więź i nostalgię.
Dziedzictwo Mortyra i polskiego gamedevu
Dziś, z perspektywy czasu, Mortyr postrzegany jest jako ważna cegiełka w historii polskiego przemysłu gier. Nie była to produkcja doskonała, ale stanowiła istotny krok w procesie uczenia się rzemiosła. Pokazała, że polskie studio może podjąć wyzwanie stworzenia skomplikowanej strzelanki 3D. Doświadczenia zdobyte przy takich projektach pomogły późniejszym pokoleniom twórców, którzy podbili świat takimi hitami jak Wiedźmin czy Cyberpunk 2077.
Wspominając Mortyra, warto docenić jego rolę jako swoistego „poligonu doświadczalnego”. Gra, pomimo swoich niedoskonałości, oferowała godne uwagi elementy, jak chociażby próbę stworzenia nieliniowej narracji czy różnorodne lokacje. Dla kolekcjonerów i miłośników historii gier, tytuł ten pozostaje ciekawym artefaktem epoki, w której polski gamedev śmiało, choć nie zawsze pewnie, wkraczał na globalną scenę.
Foto: www.gry-online.pl





















Leave a Reply