Advertisement

Worms 3D: Eksperyment, który podzielił społeczność graczy

Próba wyjścia poza schemat

Serii Worms od jej początków towarzyszyła charakterystyczna, dwuwymiarowa plansza, na której owady toczyły absurdalne, pełne humoru potyczki. To właśnie ten styl rozgrywki ukształtował pokolenia fanów i stał się znakiem rozpoznawczym marki. Jednak w 2003 roku studio Team17 postanowiło podjąć ryzyko i wyjść poza utarty schemat, wprowadzając serię w trzeci wymiar. Tak narodziło się Worms 3D, tytuł, który wywołał jedną z największych polaryzacji w historii społeczności graczy.

Nowa perspektywa, stare zasady

Podstawowa formuła rozgrywki pozostała niezmienna. Gracze wciąż dowodzili drużyną pełnych charakteru robaków, na zmianę wykonując ruchy i używając ekstrawaganckiego arsenału, od Bazooki po Świętą Granatę. Kluczową zmianą było jednak środowisko. Płaska, dwuwymiarowa plansza zamieniła się w pełnoprawny, trójwymiarowy świat z pagórkami, budynkami i przeszkodami, które można było oglądać z dowolnej perspektywy.

Przejście na 3D było logicznym krokiem w tamtym czasie. Chcieliśmy odświeżyć serię i dać graczom nowe możliwości taktyczne – tłumaczył w wywiadach z tamtego okresu przedstawiciel Team17.

Mechanika celowania i obliczania trajektorii lotu pocisków musiała zostać całkowicie przeprojektowana, co dla jednych stanowiło świeże, wymagające wyzwanie, a dla innych – zdradę ducha oryginału.

Podział wśród fanów: kult kontra zdrada

Reakcje na Worms 3D były skrajne. Część społeczności przyjęła grę z entuzjazmem, doceniając:

    • Nową głębię taktyczną, wynikającą z możliwości poruszania się i strzelania w przestrzeni 3D.
    • Świeże podejście do level designu, które pozwalało na tworzenie bardziej złożonych i wertykalnych aren.
    • Odwagę developerską Team17, które nie bało się eksperymentować z uświęconą formułą.

    Dla tej grupy gra stała się swego rodzaju kultowym wydaniem, docenianym za innowacyjność.

    Jednak równie liczne, jeśli nie liczniejsze, było grono graczy odrzucających nowy kierunek. Ich zarzuty koncentrowały się na:

    • Utracie precyzji charakterystycznej dla rozgrywki 2D, gdzie każdy piksel i kąt miał znaczenie.
    • Mniej przejrzystej rozgrywce, w której orientacja w terenie i ocena odległości bywały problematyczne.
    • Poczuciu, że gra odstąpiła od swojej tożsamości – prostoty i bezpośredniości, które były jej filarami.

Dla nich Worms 3D było „zdradą” korzeni serii.

Dziedzictwo kontrowersyjnego eksperymentu

Mimo mieszanego odbioru, Worms 3D pozostaje niezwykle ważnym rozdziałem w historii serii. Udowodniło, że nawet najbardziej ikoniczne formuły mogą podlegać próbom reinterpretacji. Chociaż kolejne główne odsłony cyklu (jak Worms 4: Mayhem czy Worms: Ultimate Mayhem) kontynuowały eksplorację 3D, to ostatecznie Team17 wrócił do dwuwymiarowych korzeni w późniejszych, kluczowych tytułach, takich jak Worms W.M.D.

Dziś, z perspektywy czasu, Worms 3D postrzegane jest nie jako błąd, ale jako odważny, konieczny eksperyment. Pokazał granice, poza które seria nie powinna wychodzić w opinii swoich najwierniejszych fanów, ale jednocześnie wzbogacił ją o doświadczenia, które wpłynęły na późniejsze produkcje. Jego historia to doskonały przykład na to, jak trudno jest zbalansować innowację z wiernością duchowi klasycznej serii, oraz jak głęboko gra może angażować emocje społeczności, dzieląc ją na zwolenników i zagorzałych krytyków.

Foto: www.gry-online.pl

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *