Advertisement

Isuzu D-Max Arctic Trucks AT35: Test ekstremalnego pick-upa na zimowe wyzwania

Isuzu D-Max Arctic Trucks AT35: Test ekstremalnego pick-upa na zimowe wyzwania

Gdy za oknem panują arktyczne warunki, a drogi zamieniają się w nieprzejezdne trakty, większość kierowców zostawia kluczyki w domu. Jednak dla niektórych to dopiero początek prawdziwej przygody. Isuzu D-Max Arctic Trucks, oznaczony kodem AT35, to nie jest zwykły pick-up. To specjalnie przygotowana maszyna, której żywiołem jest śnieg, lód i teren, o którym inni marzą tylko w najśmielszych snach. W naszym teście sprawdziliśmy, czy to auto rzeczywiście zasługuje na miano niepokonanego zimowego wojownika.

Nie tylko wygląd: Głęboka modyfikacja pod kątem przetrwania

Arctic Trucks to islandzka firma specjalizująca się w ekstremalnych przeróbkach pojazdów, które następnie śmiało eksplorują Grenlandię czy Antarktydę. Wersja AT35 bazuje na standardowym Isuzu D-Max, ale podobieństwa kończą się na kształcie nadwozia. Kluczową zmianą jest ogromny prześwit zwiększony o 100 mm oraz specjalnie dobrane, masywne opony o rozmiarze 35 cali. To nie jest modyfikacja „dla szpanu”. Każdy element został zaprojektowany z myślą o jednym: maksymalnej zdolności do pokonywania przeszkód.

To auto nie pyta „czy da się przejechać”, tylko „jak głęboki jest ten śnieg”. Jego filozofia działania opiera się na sile, prostocie i niezawodności w warunkach, gdzie pomoc z zewnątrz jest abstrakcją.

Co kryje się pod podniesionym nadwoziem?

Lista modyfikacji jest długa i konkretna. Oprócz wspomnianego podniesienia zawieszenia i ogumienia, auto otrzymało:

    • Wzmocnione elementy podwozia zdolne wytrzymać uderzenia w skały lub zamarznięte bryły lodu.
    • Specjalne nadkola pozwalające na pełny skręt kół mimo ich ogromnych rozmiarów.
    • Dodatkowe uszczelnienia chroniące newralgiczne części przed wodą, błotem i solą drogową.
    • Przesterowany układ kierowniczy dla zachowania precyzji manewrowania mimo dużych opon.

    Sercem pozostaje sprawdzony, 1.9-litrowy silnik wysokoprężny Isuzu o mocy 163 KM. Może nie powala na kolana liczbami, ale jego największą zaletą jest niezniszczalna wręcz trwałość i elastyczność, co w terenie jest cenniejsze niż każda dodatkowa koń mechaniczna.

    Wrażenia z jazdy: Panowanie nad chaosem

    Za kierownicą D-Maxa AT35 szybko zapomina się, że jedzie się pick-upem. Wysokie zawieszenie i ogromne opony dosłownie „połykają” nierówności. Na zaśnieżonych, nieodgarniętych drogach lub głębokim błocie pośniegowym auto zachowuje się z zadziwiającą pewnością siebie. System 4×4 z reduktorem i blokadą mechanicznej różnicy tylnej osi działa bez zarzutu, a szerokie opony zapewniają ogromną powierzchnię styku, rozkładając ciężar auta i zapobiegając zapadaniu się.

    W mieście auto wymaga przyzwyczajenia ze względu na wysokość i gabaryty, ale komfort jazdy jest zaskakująco dobry. Kabina standardowego D-Maxa jest przestronna i dobrze wyciszona, a w wersji Arctic Trucks nic pod tym względem nie tracimy. To auto, które równie dobrze sprawdzi się w tygodniowym dojeździe do pracy, co w weekendowej wyprawie w góry podczas zamieci.

    Dla kogo jest Isuzu D-Max Arctic Trucks AT35?

    To nie jest pojazd dla każdego. Jest stworzony dla konkretnej grupy odbiorców:

    • Profesjonalistów pracujących w ekstremalnych warunkach pogodowych (leśnicy, służby ratownicze, ekipy techniczne).
    • Zapalonych podróżników i eksploratorów, dla których droga asfaltowa to tylko punkt startowy.
    • Osób mieszkających w trudno dostępnych rejonach, gdzie zima na kilka miesięcy odcina ich od świata.

Jego cena jest znacznie wyższa od standardowego modelu, ale w zamian otrzymujemy gotowy do działania, przebadany w najtrudniejszych warunkach sprzęt, a nie zlepek aftermarketowych części. To inwestycja w bezpieczeństwo i niezależność.

Podsumowanie: Czy to najlepszy wybór na zimę?

Po kilku dniach testów w różnych warunkach śnieżnych i błotnistych, odpowiedź brzmi: tak, ale z zastrzeżeniami. Isuzu D-Max Arctic Trucks AT35 to prawdopodobnie jeden z najlepiej przygotowanych seryjnie (a raczej limitowanie) modyfikowanych pojazdów do ekstremalnej zimowej eksploatacji. Jego siłą jest nie tylko wygląd, ale przede wszystkim przemyślana, kompleksowa i sprawdzona modyfikacja. Nie jest ekonomiczny, nie jest zwinny w mieście, ale w swoim żywiole nie ma sobie równych. Jeśli twoja definicja zimy wykracza poza odśnieżony podjazd, a potrzebujesz narzędzia, które nigdy cię nie zawiedzie, to właśnie je znalazłeś. To auto nie boi się niczego – może poza wysokimi cenami paliwa i brakiem miejsc parkingowych. Dla poszukujących niezawodnego sprzętu do ekstremalnych warunków, polecamy sprawdzenie oferty w specjalistycznych salonach lub bezpośrednio u importerów. Więcej testów i recenzji sprzętu terenowego znajdziesz na naszym portalu.

Foto: www.unsplash.com

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *