Advertisement

Francuski eksperyment pancerny: Czołg z trzema kadłubami i hydrauliką rodem z fantastyki

Zapomniany projekt Victora-Barthélemy’ego Jacqueta

Historia francuskiej broni pancernej obfituje w ikony, takie jak Renault FT czy współczesny Leclerc. Pomiędzy tymi dobrze znanymi konstrukcjami istnieją jednak projekty, które bardziej przypominają eksperyment myślowy niż realny sprzęt wojskowy. Train d’Assaut Victora-Barthélemy’ego Jacqueta należy właśnie do tej kategorii. Formalnie jest to czołg, ale jego koncepcja wykraczała daleko poza ówczesne standardy myślenia o wojnie pancernej.

Konstrukcja rodem z science fiction

Główną cechą charakterystyczną tego projektu, opatentowanego w latach 20. XX wieku, był jego niezwykły układ. Maszyna składała się z trzech połączonych ze sobą kadłubów, ustawionych jeden za drugim. Pomysł Jacqueta zakładał stworzenie pojazdu o niezwykłej długości, który mógłby pokonywać szerokie rowy i głębokie okopy, stanowiące wówczas główną przeszkodę dla konwencjonalnych czołgów.

Projekt ten to przykład, jak wyobraźnia inżynierska czasami wyprzedza techniczne możliwości swojej epoki. Train d’Assaut był odpowiedzią na problemy pola walki I wojny światowej, ale rozwiązania, które proponował, były niepraktyczne.

Zaawansowana, ale zawodna hydraulika

Najbardziej futurystycznym elementem projektu był system zawieszenia i napędu. Jacquet planował zastosować zaawansowany system hydrauliczny, który miał umożliwiać niezależne poruszanie się każdego z trzech segmentów pojazdu. Teoretycznie miało to pozwolić na:

    • Pokonywanie ekstremalnie nierównego terenu.
    • Dostosowywanie kształtu pojazdu do przeszkód.
    • Zachowanie stabilności platformy bojowej nawet na dużych pochyleniach.

W praktyce technologia hydrauliczna lat 20. była zbyt prymitywna, zawodna i podatna na uszkodzenia bojowe, aby tak skomplikowany system mógł działać niezawodnie w warunkach polowych.

Dlaczego projekt nie wyszedł poza deski kreślarskie?

Pomimo innowacyjnego podejścia, Train d’Assaut nigdy nie został zbudowany w pełnej skali. Przyczyn było kilka. Przede wszystkim, koszty produkcji i utrzymania tak złożonej maszyny byłyby astronomiczne. Ponadto, ówczesne silniki nie zapewniałyby wystarczającej mocy do efektywnego poruszania tak długim i ciężkim pojazdem. Kluczowym problemem była także taktyka – niezwykła długość czyniłaby z niego łatwy cel dla artylerii, a manewrowanie w ciasnym terenie miejskim lub leśnym byłoby praktycznie niemożliwe.

Dziedzictwo „przekombinowanego” czołgu

Chociaż projekt Jacqueta nie trafił na pole bitwy, stanowi on fascynujące studium przypadku w historii techniki wojskowej. Pokazuje, jak potrzeba pokonania konkretnych przeszkód terenowych może prowadzić do radykalnych, choć nie zawsze praktycznych, rozwiązań. Koncepcja modułowego, wielosegmentowego pojazdu bojowego od czasu do czasu powraca w różnych formach, na przykład w pojazdach saperskich czy mostowych, choć nigdy w tak ekstremalnym wydaniu.

Train d’Assaut pozostaje więc ciekawostką historyczną – symbolem nieograniczonej wyobraźni inżyniera, która napotkała twardą ścianę ograniczeń technologicznych, ekonomicznych i taktycznych swojej epoki. To przypomnienie, że w projektowaniu sprzętu wojskowego genialna prostota często wygrywa z nadmiernie skomplikowaną inżynierią.

Foto: www.unsplash.com

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *