Advertisement

Nieskończona energia z oceanu. Nowy akumulator zanurza się w morskiej toni

underwater battery prototype

Nowe źródło zasilania dla podwodnych urządzeń

Wyobraźmy sobie czujniki monitorujące dno oceaniczne, autonomiczne drony badające rafy koralowe czy systemy wczesnego ostrzegania przed tsunami. Wszystkie te urządzenia łączy jeden problem – ograniczona żywotność baterii. Wymiana ogniw na głębokości kilku kilometrów jest nie tylko kosztowna, ale często wręcz niemożliwa. Naukowcy z amerykańskiego Massachusetts Institute of Technology (MIT) postanowili rozwiązać tę kwestię w sposób radykalny: stworzyli akumulator, który dosłownie żywi się oceanem.

Jak działa podwodne ogniwo?

Prototypowe urządzenie wykorzystuje różnicę stężeń jonów między wodą morską a słodką. Gdy akumulator zostaje zanurzony, zachodzi w nim proces odwróconej elektrodializy. W dużym uproszczeniu: membrana selektywnie przepuszcza jony sodu i chloru, generując prąd elektryczny. Dotychczasowe testy laboratoryjne wykazały, że ogniwo może pracować nieprzerwanie przez kilka miesięcy bez utraty wydajności. Co więcej, nie wymaga ono żadnych zewnętrznych źródeł energii – czerpie ją bezpośrednio z otaczającego środowiska.

„To przełom w dziedzinie energetyki morskiej. Zamiast wysyłać ekipy serwisowe na ocean, możemy stworzyć sieć samowystarczalnych czujników, które będą działać latami” – komentuje prof. Anna Kowalska, oceanograf z Uniwersytetu Gdańskiego.

Zastosowania wykraczające poza naukę

Technologia ta ma szansę zrewolucjonizować nie tylko badania oceanograficzne. Wojsko planuje wykorzystać podobne ogniwa do zasilania podwodnych sonarów i bezzałogowych pojazdów. Również przemysł naftowy i gazowy widzi w nich potencjał – monitoring rurociągów na dnie morskim mógłby stać się tańszy i bezpieczniejszy. Według szacunków ekspertów z Międzynarodowej Agencji Energetycznej, do 2030 roku rynek podwodnych źródeł energii może być wart ponad 2 miliardy dolarów.

Wyzwania i perspektywy

Choć prototyp działa obiecująco, przed komercjalizacją stoją jeszcze przeszkody. Głównym problemem jest skala – obecne ogniwo generuje zaledwie kilka miliwatów, co wystarcza do zasilania małych czujników, ale nie napędzi większych maszyn. Naukowcy z MIT pracują nad zwiększeniem powierzchni membran oraz optymalizacją przepływu jonów. Kolejnym wyzwaniem jest biofouling, czyli obrastanie membran przez organizmy morskie, które może blokować proces elektrodializy.

Mimo to, pierwsze komercyjne zastosowania mogą pojawić się już w ciągu najbliższych 3–5 lat. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wkrótce zobaczymy flotylle autonomicznych robotów badających głębiny bez potrzeby ładowania. To krok milowy w kierunku zrównoważonej eksploracji oceanów – naszego ostatniego wielkiego nieznanego.

Foto: images.pexels.com

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *