Amazon podjął decyzję o odcięciu starszych modeli czytników Kindle od usług chmurowych. Oznacza to, że użytkownicy urządzeń wyprodukowanych przed 2012 rokiem nie będą już mogli pobierać nowych książek bezpośrednio z biblioteki Amazona, synchronizować zakładek ani korzystać z funkcji sieciowych. W praktyce z dnia na dzień kilkaset tysięcy czytelników na całym świecie straciło dostęp do kluczowych funkcji, które przez lata stanowiły fundament korzystania z tych urządzeń.
Według szacunków analityków rynku e-booków, w samej Polsce wciąż aktywnie użytkowanych jest około 50 tysięcy egzemplarzy Kindle z pierwszej i drugiej generacji. Modele takie jak Kindle Keyboard (2010) czy Kindle Touch (2011) były cenione za doskonałą czytelność ekranu E Ink oraz długi czas pracy na baterii. Wielu użytkowników traktowało je jako sprzęt „na lata”, który nie wymaga częstej wymiany. Decyzja Amazona pokazuje jednak, że nawet w segmencie urządzeń o niskiej rotacji producenci stosują strategię planowanego postarzania.
Reakcja społeczności była natychmiastowa. Na forach internetowych, w grupach na Facebooku i w serwisie Reddit pojawiły się apele o bojkot nowych urządzeń Amazona. Część użytkowników zaczęła organizować się w grupy nacisku, domagając się przywrócenia dostępu do chmury lub przynajmniej udostępnienia narzędzi do samodzielnego zarządzania biblioteką. „Kupiłem Kindle’a w 2011 roku i działał bez zarzutu. Teraz Amazon mówi mi, że mam wyrzucić działający sprzęt do kosza. To nie jest innowacja, to wymuszanie konsumpcji” – pisze jeden z użytkowników na forum czytelników e-booków.
Eksperci ds. praw konsumentów zwracają uwagę, że problem ma szerszy kontekst. W dobie cyfryzacji coraz więcej urządzeń – od smartfonów po lodówki – uzależnia się od chmury producenta. Gdy ta zostaje wyłączona, sprzęt traci większość funkcji. W przypadku Kindle’a użytkownicy wciąż mogą czytać książki zapisane lokalnie, ale nie mogą już kupować nowych przez urządzenie ani korzystać z subskrypcji Kindle Unlimited. To pokazuje, jak krucha jest cyfrowa własność – kupujemy fizyczne urządzenie, ale dostęp do treści kontroluje inna firma.
Sytuacja ta może mieć również konsekwencje ekologiczne. Według raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych z 2023 roku, elektrośmieci stanowią najszybciej rosnącą frakcję odpadów na świecie. Wyłączanie wsparcia dla działających urządzeń zmusza użytkowników do zakupu nowych, co generuje dodatkowe odpady. W przypadku czytników Kindle, które często działały przez 8–10 lat, wymiana co 2–3 lata byłaby ogromnym obciążeniem dla środowiska.
Amazon na razie nie odpowiedział na apele użytkowników. W oficjalnym komunikacie firma stwierdziła, że starsze modele nie są w stanie obsłużyć nowych protokołów bezpieczeństwa i szyfrowania, a utrzymywanie ich w chmurze stanowi ryzyko dla danych klientów. Krytycy tej decyzji wskazują jednak, że podobne problemy rozwiązywano w innych branżach – np. w bankowości, gdzie starsze terminale płatnicze są stopniowo aktualizowane, a nie odcinane od sieci z dnia na dzień. Sprawa pokazuje, że w erze cyfrowej posiadanie urządzenia nie oznacza już pełnej kontroli nad nim.
Foto: images.pexels.com





















Leave a Reply