Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, w rozmowie o swoim życiu prywatnym odsłania zupełnie inną twarz niż ta, którą znamy z oficjalnych wystąpień i politycznych debat. Okazuje się, że za wizerunkiem człowieka stale zajętego sprawami miasta, kryje się zwolennik prostoty i umiaru.
Minimalizm na poznańskiej Wildzie
Urodzony 10 marca 1964 roku Jaśkowiak na co dzień mieszka w 50-metrowym mieszkaniu na poznańskiej Wildzie. Jak sam przyznaje, bywa tam jednak rzadko, głównie z powodu natłoku obowiązków służbowych. Ten wybór miejsca zamieszkania nie jest przypadkowy i wpisuje się w jego deklarowaną filozofię życia. “Jestem zwolennikiem ograniczania konsumpcji i życiowego minimalizmu” – mówi prezydent, podkreślając, że wartości te są mu bliskie zarówno w sferze publicznej, jak i prywatnej.
Ogród na Ławicy jako azyl
Gdzie zatem szuka wytchnienia od presji urzędowania? Swoją prywatną oazę spokoju znalazł w ogrodzie domu swojego syna, znajdującego się na poznańskiej Ławicy. “Gdy potrzebuję odpoczynku i wyciszenia, to szukam go właśnie tam. Siadam sobie wówczas w altanie i albo czytam czasopisma rowerowe, albo po prostu obserwuję przyrodę” – opisuje Jaśkowiak. To miejsce pozwala mu na prawdziwy reset, z dala od zgiełku miasta i biurokratycznych spraw.
Młodość w rytmie tańca i powrót do pasji
Prezydent zdradza również swoje dawne, nieco zaskakujące, hobby. W młodości trenował taniec towarzyski i do tej aktywności, jak przyznaje, chciałby kiedyś wrócić. To kolejny element układanki, który pokazuje Jaśkowiaka jako człowieka o różnorodnych zainteresowaniach, dalekiego od sztywnego, urzędniczego stereotypu. Jego opowieść o czytaniu czasopism rowerowych w ogrodowej altanie doskonale współgra z wizerunkiem rowerowego entuzjasty, który często promuje ten środek transportu w kontekście miejskiej polityki.
Ta krótka wypowiedź prezydenta Poznania pozwala dostrzec człowieka, który świadomie wybiera prostotę. Jego minimalizm przejawia się nie tylko w metrażu mieszkania, ale także w sposobie odpoczywania – poprzez bezpośredni kontakt z naturą i skupienie na prostej, lecz autentycznej przyjemności, jaką daje lektura ulubionego magazynu w ogrodowej ciszy. W czasach nieustannego pędu i konsumpcjonizmu, taka postawa wydaje się być szczególnie wartościowa, także w kontekście publicznym.
Siadam sobie wówczas w altanie i albo czytam czasopisma rowerowe, albo po prostu obserwuję przyrodę – to mój sposób na reset.
Warto dodać, że takie podejście do życia może mieć również wpływ na jego wizję zarządzania miastem, gdzie oszczędność, funkcjonalność i dbałość o zielone przestrzenie mogą wynikać z osobistych przekonań. Prywatny ogród na Ławicy staje się w tym kontekście symbolicznym miejscem, gdzie rodzą się pomysły na bardziej zielony i przyjazny do życia Poznań.
Foto: d-pt.ppstatic.pl






















Leave a Reply