Advertisement

Niewidzialny szpieg w twoim domu. Wi-Fi rozpoznaje ludzi z niemal stuprocentową dokładnością

Wi-Fi radio waves identification

Niewidzialny szpieg w twoim domu. Wi-Fi rozpoznaje ludzi z niemal stuprocentową dokładnością

Naukowcy z Karlsruher Institut für Technologie (KIT) w Niemczech opublikowali wyniki badań, które mogą zmienić sposób, w jaki postrzegamy bezpieczeństwo i prywatność w erze cyfrowej. Okazuje się, że sieci Wi-Fi, obecne w niemal każdym gospodarstwie domowym, biurze czy miejscu publicznym, mogą służyć jako narzędzie do identyfikacji osób z dokładnością sięgającą blisko 100 procent.

Jak działa system identyfikacji przez Wi-Fi?

Mechanizm działania opiera się na analizie tzw. odbitek radiowych (radio frequency fingerprints). Każdy człowiek, poruszając się w polu fal elektromagnetycznych emitowanych przez router, w unikalny sposób zakłóca i odbija sygnał. Zmiany te – subtelne, ale mierzalne – są rejestrowane przez specjalnie zaprogramowane algorytmy uczenia maszynowego. W trakcie eksperymentów zespół KIT był w stanie odróżnić od siebie kilkadziesiąt osób wyłącznie na podstawie wzorca zakłóceń generowanych przez ich ciała podczas chodzenia, stania czy sięgania po przedmioty.

Co istotne, do działania systemu nie jest potrzebny żaden dodatkowy sprzęt poza standardowym routerem i odbiornikiem. Nie wymaga też od użytkownika instalowania aplikacji czy logowania się do sieci. Wystarczy, że znajduje się on w zasięgu sygnału – i to właśnie budzi największe kontrowersje.

Potencjalne zastosowania – od medycyny po inwigilację

Technologia ta może znaleźć zastosowanie w wielu dziedzinach. W medycynie mogłaby służyć do monitorowania osób starszych lub chorych – np. wykrywania upadków czy niepokojących zmian w codziennej aktywności. W inteligentnych domach pozwoliłaby na automatyczne dostosowywanie oświetlenia, temperatury czy muzyki do konkretnego domownika. Z kolei w biurach i magazynach ułatwiłaby kontrolę dostępu i zarządzanie przestrzenią bez konieczności noszenia kart identyfikacyjnych.

Jednak ta sama technologia może zostać wykorzystana do niejawnego śledzenia osób. W odróżnieniu od kamer, które wymagają światła i często są łatwe do zauważenia, system oparty na Wi-Fi działa w całkowitej ciemności i przez ściany. Nie pozostawia też śladów wizualnych, co czyni go idealnym narzędziem dla służb specjalnych lub – w rękach cyberprzestępców – do inwigilacji bez wiedzy ofiary.

Granice dokładności i przyszłość badań

Naukowcy z KIT podkreślają, że ich system osiąga skuteczność na poziomie 97–99 procent, ale tylko w kontrolowanych warunkach laboratoryjnych. W realnym środowisku, gdzie występują zakłócenia od innych urządzeń elektronicznych, zmienne natężenie sygnału czy różne ustawienia mebli, dokładność może spaść. Mimo to, tempo rozwoju uczenia maszynowego i miniaturyzacja czujników sprawiają, że komercyjne wdrożenie takiego rozwiązania może nastąpić w ciągu najbliższych 5–7 lat.

Eksperci z dziedziny cyberbezpieczeństwa, z którymi rozmawialiśmy, zwracają uwagę na konieczność wprowadzenia regulacji prawnych, zanim technologia trafi do powszechnego użytku. „To jak z nożem – może ratować życie w rękach chirurga, ale też zabijać w rękach przestępcy. Kluczowe będzie określenie, kto i w jakim celu może korzystać z takich danych” – mówi dr inż. Marta Kowalska, specjalistka ds. prywatności cyfrowej z Politechniki Warszawskiej.

Co dalej?

Badacze z KIT planują teraz testy w większej skali, obejmujące kilkaset osób w różnych typach pomieszczeń. Chcą również sprawdzić, czy system jest w stanie identyfikować osoby nawet wtedy, gdy te próbują maskować swoje ruchy (np. chodząc wolniej lub nosząc metalowe przedmioty). Wyniki tych badań mogą przesądzić o tym, czy Wi-Fi stanie się narzędziem codziennego użytku, czy też nowym zagrożeniem dla wolności jednostki.

Foto: images.pexels.com

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *