Polska inwestuje w zaawansowane systemy obrony przed bezzałogowymi statkami powietrznymi. Władze ujawniły właśnie szczegóły nowej tarczy, która ma chronić kluczowe obiekty infrastruktury przed atakami dronów. Projekt ten wpisuje się w szerszy trend modernizacji sił zbrojnych i wzmacniania bezpieczeństwa w regionie.
Zagrożenie z nieba
Drony, pierwotnie stosowane do celów cywilnych, stały się w ostatnich latach narzędziem wykorzystywanym w konfliktach zbrojnych. Wojna na Ukrainie pokazała, że nawet proste, komercyjne modele mogą być używane do rozpoznania lub przenoszenia ładunków wybuchowych. Według raportów NATO, w 2023 roku odnotowano ponad 200 incydentów z udziałem dronów w pobliżu granic państw członkowskich.
Technologia w służbie obrony
Nowa polska tarcza opiera się na kilku warstwach obrony. Kluczowym elementem są radary wykrywające małe obiekty latające, które mogą być uzupełnione przez systemy zakłócania sygnałów GPS i komunikacji. Eksperci z Wojskowej Akademii Technicznej podkreślają, że skuteczność takiej ochrony zależy od szybkości reakcji i integracji z innymi systemami dowodzenia. W planach jest także wykorzystanie laserów do neutralizacji dronów w ostatniej fazie lotu.
Kontekst regionalny
Polska nie jest jedynym krajem, który rozwija tego typu rozwiązania. Podobne projekty realizują m.in. Wielka Brytania, Izrael i Korea Południowa. Jednak nasze położenie geopolityczne, bliskość wschodniej granicy i doświadczenia z ostatnich miesięcy sprawiają, że inwestycje te są szczególnie pilne. Szacuje się, że do 2030 roku rynek systemów antydronowych na świecie osiągnie wartość ponad 15 miliardów dolarów.
Nowa tarcza ma być stopniowo wdrażana w ciągu najbliższych trzech lat, a jej koszt szacuje się na kilkaset milionów złotych. Decydenci liczą, że pozwoli ona skutecznie chronić bazy wojskowe, lotniska i obiekty energetyczne przed potencjalnymi atakami z powietrza.
Foto: images.pexels.com





















Leave a Reply