Advertisement

Wojsko USA zbombardowało wulkan. Ta historia z Hawajów do dziś dzieli naukowców

volcano bombing Hawaii

W historii wojskowości zapisało się wiele niezwykłych operacji, ale jedna z nich wyróżnia się szczególnie: amerykańskie bombardowanie wulkanu. Pod koniec 1935 roku na Hawajach rozegrała się akcja, która do dziś budzi kontrowersje w środowisku naukowym i stanowi fascynujący przykład próby walki człowieka z siłami natury.

Zagrożenie dla Hilo

Wszystko zaczęło się, gdy lawa wypływająca z wulkanu Mauna Loa, jednego z największych aktywnych wulkanów na Ziemi, zaczęła niebezpiecznie zbliżać się do miasta Hilo. Miejscowość ta, położona na wyspie Hawaiʻi, była wówczas kluczowym ośrodkiem gospodarczym i komunikacyjnym regionu. Groźba zniszczenia infrastruktury i domów przez rozżarzoną masę skłoniła władze do podjęcia radykalnych działań.

Militarna odpowiedź na naturalne zagrożenie

W obliczu kryzysu, amerykańska armia postanowiła użyć siły. Pomysłodawcą nietypowej operacji był Thomas A. Jaggar, założyciel Hawajskiego Obserwatorium Wulkanologicznego. Zaproponował on, by za pomocą bomb lotniczych zniszczyć lub zmienić kierunek kanałów lawowych, które prowadziły strumień w stronę miasta. Celem było albo zatamowanie przepływu, albo skierowanie go w bezpieczniejsze miejsce.

W grudniu 1935 roku bombowce United States Army Air Corps zrzuciły dwadzieścia bomb o wadze 300 kilogramów każda na zbocza Mauna Loa. Atak skupił się na krawędziach kanału lawowego i pobliskich szczelinach. Operacja była szeroko komentowana w mediach i przedstawiana jako heroiczna walka w obronie cywilów.

Kontrowersje i naukowe wątpliwości

Bezpośrednio po akcji pojawiły się doniesienia o jej sukcesie. Przepływ lawy miał zwolnić, a niektórzy świadkowie twierdzili, że nawet się zatrzymał. Jednak do dziś naukowcy spierają się, czy bombardowanie rzeczywiście wpłynęło na aktywność wulkanu, czy też zatrzymanie lawy było naturalnym procesem, który zbiegł się w czasie z atakiem.

Krytycy wskazują, że energia wyzwolona przez bomby była znikoma w porównaniu z potęgą erupcji wulkanicznej. Zmiana kierunku lub zatrzymanie potoku lawy wymagałoby ingerencji o niewyobrażalnej skali. Zwolennicy teorii o skuteczności akcji argumentują, że precyzyjne uderzenia mogły spowodować zawalenie się ścian kanału, co zablokowało lub spowolniło przepływ.

Ta operacja pozostaje jednym z najbardziej spektakularnych, ale i dyskusyjnych przykładów interwencji militarnej w procesy geologiczne.

Wydarzenie z 1935 roku nie było odosobnione. W kolejnych dekadach, w obliczu podobnych zagrożeń, rozważano lub podejmowano próby wpływania na wulkany za pomocą materiałów wybuchowych, a także poprzez zrzuty wody czy budowę barier. Historia bombardowania Mauna Loa otworzyła etyczną i naukową debatę na temat granic ludzkiej ingerencji w przyrodę.

Dziś, niemal 90 lat później, historia ta wciąż dzieli środowisko. Stanowi ona nie tylko ciekawostkę militarną, ale przede wszystkim ważną lekcję pokory. Pokazuje, że mimo zaawansowanej technologii, siły natury często pozostają poza naszą kontrolą, a ocena skuteczności takich działań bywa niezwykle trudna. Operacja na Hawajach na zawsze zapisała się jako symbol desperackiej, ale i niezwykle odważnej próby przeciwstawienia się żywiołowi.

Foto: konto.chip.pl

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *