Spór o prawa do kultowego komiksu
Polskie studio Mighty Koi, odpowiedzialne za zapowiedzianą grę na podstawie komiksu „Thorgal”, przez ponad dwanaście miesięcy korzystało z licencji bez ważnej umowy. Jak wynika z ustaleń branżowych mediów, właściciel praw do marki zerwał kontrakt z deweloperami już w 2025 roku, jednak prace nad tytułem były kontynuowane bez oficjalnego zezwolenia.
Sprawa wyszła na jaw przy okazji wyceny majątku spółki, która okazała się szokująco niska – wartość aktywów związanych z projektem Thorgal oraz drugą produkcją studia, grą „Nocny Wędrowiec”, została oszacowana na symboliczną kwotę. Analitycy wskazują, że brak ważnej licencji może oznaczać dla studia nie tylko utratę wizerunku, ale także poważne konsekwencje prawne i finansowe.
Kulisy zerwania współpracy
Według nieoficjalnych doniesień, do rozpadu relacji między Mighty Koi a posiadaczem praw doszło z powodu niedotrzymania warunków umowy – chodziło o harmonogram płatności oraz terminy dostarczania kolejnych etapów gry. W branży gier wideo takie sytuacje nie są odosobnione; podobne problemy miało w przeszłości kilka europejskich studiów, które straciły licencje na znane marki, np. na gry związane z serią „Wiedźmin” czy „Mortal Kombat”.
Eksperci z rynku gier podkreślają, że korzystanie z licencji bez zgody właściciela to łamanie praw autorskich, które może skutkować pozwem sądowym i żądaniem odszkodowania sięgającego milionów złotych. „W przypadku tak rozpoznawalnej marki jak Thorgal, ryzyko jest ogromne – zarówno dla studia, jak i dla całego polskiego sektora gamedev, który buduje swoją reputację na rzetelności” – mówi przedstawiciel jednej z kancelarii prawnych specjalizujących się w własności intelektualnej.
Co dalej z grami Mighty Koi?
Na ten moment nie wiadomo, czy Mighty Koi uda się odnowić licencję lub czy projekt Thorgala zostanie definitywnie porzucony. Fani kultowego komiksu, którzy od lat czekali na adaptację w formie gry, mogą być rozczarowani. Warto przypomnieć, że pierwotnie premierę tytułu planowano na 2026 rok, a studio zdążyło już opublikować kilka zwiastunów i materiałów promocyjnych. Teraz ich status prawny stoi pod znakiem zapytania.
Sprawa rzuca też nowe światło na sytuację drugiej gry studia – „Nocny Wędrowiec”, która również miała być oparta na licencjonowanej marce. Jeśli i w tym przypadku doszło do naruszenia praw, konsekwencje mogą być równie poważne. Obserwatorzy rynku apelują o większą transparentność w kontaktach między deweloperami a właścicielami IP, aby uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości.
Foto: images.pexels.com






















Leave a Reply