W latach 90. XX wieku Hollywood przeżywało prawdziwy rozkwit kina akcji, a jednym z jego symboli stał się film „Terminator 2: Dzień sądu”. To właśnie w tej produkcji, u boku Arnolda Schwarzeneggera, zadebiutował 12-letni wówczas Edward Furlong, wcielając się w postać młodego Johna Connora. Rola ta przyniosła mu nie tylko międzynarodową rozpoznawalność, ale także status jednego z najbardziej obiecujących dziecięcych aktorów swojego pokolenia.
Jednakże droga Furlonga do dorosłości okazała się wyboista. Po spektakularnym sukcesie kasowym sequela, który zarobił ponad 500 milionów dolarów na całym świecie, aktor zmagał się z presją sławy i dostępem do używek. W przeciwieństwie do wielu swoich rówieśników z branży, nie potrafił utrzymać równowagi między karierą a życiem prywatnym. W kolejnych latach pojawiał się w produkcjach niszowych, takich jak „American History X” czy „Detroit Rock City”, ale nigdy nie powtórzył sukcesu z początku lat 90.
Problemy prawne i uzależnienia od substancji psychoaktywnych stały się dla niego codziennością. W 2004 roku trafił do aresztu za naruszenie warunków zawieszenia, a późniejsze wyroki dotyczyły m.in. przemocy domowej. Według doniesień amerykańskich mediów, Furlong wielokrotnie podejmował próby leczenia odwykowego, jednak powrót do trzeźwości okazywał się trudny. W 2020 roku udzielił wywiadu, w którym przyznał, że przez lata nadużywał heroiny i alkoholu, co odbiło się na jego zdrowiu i wyglądzie.
Dziś Edward Furlong ma 47 lat i nadal stara się odbudować swoją pozycję w przemyśle filmowym. W ostatnich latach pojawił się w kilku niskobudżetowych horrorach oraz w serialu „The Blacklist”. Jego historia jest przestrogą przed zgubnym wpływem wczesnej sławy, ale też dowodem na to, że nawet po największych życiowych zakrętach można szukać nowego początku. W wywiadach podkreśla, że najważniejsza jest dla niego rodzina i zdrowie, a nie powrót na szczyty box office’u.
Foto: images.pexels.com






















Leave a Reply