Gdy myślimy o Antarktydzie, przed oczami staje nam bezkresna biel, mróz sięgający minus kilkudziesięciu stopni i skrajnie nieprzyjazne warunki. Jednak pod lodową skorupą kryje się prawdziwy geologiczny tygiel. Jednym z jego najbardziej spektakularnych przejawów jest Mount Erebus – najaktywniejszy wulkan na tym kontynencie, którego erupcje nie tylko emitują parę wodną i gazy, ale także rozpylają w powietrzu drobiny złota.
Złoto w atmosferze
Naukowcy od lat badają skład pióropusza wulkanicznego wydobywającego się z krateru Erebusa. Okazuje się, że zawiera on mikroskopijne kryształki złota – o wielkości zaledwie kilku mikrometrów. Choć w przeliczeniu na całą erupcję dziennie uwalnianych jest około 80 gramów tego kruszcu, to i tak robi to wrażenie. Dla porównania, podobne zjawisko zaobserwowano w przypadku wulkanu Etna na Sycylii, gdzie jednak stężenie jest znacznie niższe.
Dlaczego akurat Erebus?
Erebus wyróżnia się nie tylko aktywnością, ale i składem magmy. Jest to wulkan typu stratowulkan, który od lat 70. XX wieku znajduje się w stanie ciągłej erupcji. Jego unikalna chemia – bogata w metale szlachetne, takie jak złoto, srebro czy platyna – sprawia, że podczas erupcji uwalniane są one wraz z gazami. Według dr. Krzysztofa Nowaka z Instytutu Geofizyki PAN, zjawisko to jest rzadkie, ale nie wyjątkowe. „Wulkany alkaliczne, do których należy Erebus, mają tendencję do koncentrowania pierwiastków śladowych. Złoto, które widzimy w pyle, pochodzi bezpośrednio z głębi płaszcza Ziemi” – wyjaśnia.
Wpływ na środowisko i klimat
Choć złoto w pyle wulkanicznym brzmi jak scena z filmu przygodowego, jego ilości są zbyt małe, by miały znaczenie ekonomiczne. Znacznie ważniejsze są inne składniki – dwutlenek siarki i popiół, które mogą wpływać na lokalny klimat. Erebus jest również źródłem rzadkich gazów, takich jak fluorowodór, który w połączeniu z lodem może tworzyć kwaśne opady. Badacze z amerykańskiego programu antarktycznego od lat monitorują te emisje, by lepiej zrozumieć, jak wulkany oddziałują na lodowce i ekosystemy.
Mount Erebus pozostaje więc nie tylko symbolem dzikiej natury Antarktydy, ale i laboratorium, w którym natura łączy ogień z lodem, tworząc spektakl, jakiego nie ma nigdzie indziej na Ziemi.
Foto: images.pexels.com





















Leave a Reply